Od końca lipca na Litwie trwa proces formowania nowego rządu, który przerodził się w polityczny impas. W moim najnowszym tekście, opublikowanym w języku niemieckim, analizuję spór między prezydentem Gitanasem Nausėdą a premier Ingą Ruginenė, który skutecznie blokuje obsadzenie dwóch kluczowych resortów – środowiska i energii.
To nie tylko kwestia personalna. Ten konflikt pokazuje, jak krucha może być równowaga między instytucjami w systemach parlamentarno-gabinetowych oraz jak bardzo napięcia wewnątrzkoalicyjne potrafią paraliżować państwo.
Szczególnie ciekawy jest przypadek partii Nemuno aušra (Jutrzenka Niemna) – ugrupowania populistycznego, które mimo relatywnie niewielkiego poparcia zyskało w rządzie ponadprzeciętny wpływ. Teraz grozi wyjściem z koalicji, jeśli prezydent nie zaakceptuje jej kandydatów.
Efekt? Litewski rząd działa jedynie „na pół gwizdka”, a projekty energetyczne i środowiskowe stoją w miejscu. Pytanie, kto dziś faktycznie rządzi – premierka czy prezydent – staje się coraz bardziej zasadne.
Pełen tekst mojego artykułu dostępny jest w języku niemieckim na https://table.media/
Analiza pokazuje, że litewski przypadek to nie tylko lokalny konflikt – to przykład szerszego zjawiska erozji stabilności w młodych demokracjach regionu.
Jak sądzicie – kto wygra tę grę nerwów? Prezydent, który próbuje realnie wpłynąć na kształt rządu, czy nowa premier, która dopiero buduje swoją pozycję?


No responses yet