Koniec roku zawsze prowokuje do prostego pytania: czy to, o czym mówiliśmy w styczniu, nadal brzmi aktualnie w grudniu? Rok 2025 brutalnie pokazał, że w polityce międzynarodowej aktualność nie znika — ona tylko zmienia natężenie.
Był to intensywny czas rozmów o wojnie i pokoju, o Rosji, która nie „zmieniła się nagle”, tylko konsekwentnie realizuje swój model imperialny. O Niemczech, które próbują jednocześnie przewodzić Europie i unikać odpowiedzialności. O Unii Europejskiej rozdartej między deklaracjami a realną siłą sprawczą. O Stanach Zjednoczonych, które coraz wyraźniej grają pragmatyzmem, a nie wartościami.
W tym roku było także wiele rozmów o bezpieczeństwie — energetycznym, militarnym, społecznym. O migracji, o demografii, o zmęczeniu wojną i politycznym „business as usual”, które wciąż kusi część Zachodu. O kulisach sankcji, lobbingu, zarządów powierniczych i tych wszystkich konstrukcji, które miały „odcinać”, a w praktyce często tylko maskowały ciągłość interesów.
Były studia radiowe, debaty, panele, fora samorządowe, spotkania na żywo i rozmowy, które nie zawsze były wygodne — ale właśnie z tego powodu bardzo potrzebne. Dziękuję wszystkim redakcjom, organizatorom, rozmówcom i odbiorcom, którzy nie oczekują prostych odpowiedzi, tylko poważnej rozmowy.
Patrzę w przyszły – 2026 rok z ostrożnym optymizmem. Z nadzieją na nowe współprace, nowe formaty i projekty, które nie będą uciekać od trudnych tematów ani skracać świata do jednego nagłówka. Pracy na pewno nie zabraknie — historia konsekwentnie dba o to, byśmy nie mogli się nudzić.
Na koniec — wszystkiego dobrego dla Was, którzy tu jesteście, czytacie, słuchacie, komentujecie i myślicie samodzielnie. Spokoju tam, gdzie się da. Odwagi tam, gdzie trzeba. I uważności — bo ona dziś bywa ważniejsza niż entuzjazm. Do zobaczenia w nowym roku!


No responses yet