Dawno mnie tu nie było, więc czas nadrobić. Bez bez udawania, że świat w międzyczasie zrobił się prostszy.
Jak pamiętacie w dniach 25 i 26 listopada uczestniczyłam w Forum Samorządowym w Zakopanem. Jedną z rozmów, które uważam za szczególnie potrzebne, było spotkanie z Łukasz Gadzała — rozmowa o Trumpie, ale tak naprawdę o kondycji amerykańskiego przywództwa i przyszłym porządku świata.
Zaczęliśmy od pytania podstawowego, choć wciąż niewygodnego: czy Donald Trump był politycznym wypadkiem przy pracy, czy raczej logicznym finałem procesów, które w USA dojrzewały od lat? I tu odpowiedzi nie były ani uspokajające, ani jednowymiarowe. Rozmawialiśmy także o micie „tylko Trump może uratować Amerykę”. O tym, jak trwałe jest to przekonanie i co stanie się z nim w momencie kolejnych napięć — gospodarczych, instytucjonalnych, międzynarodowych.
Nie uciekliśmy od tematów trudnych: od wpływu trumpowskiej polityki na NATO, ONZ i cały system instytucji międzynarodowych, po pytanie, czy USA są dziś gotowe zaakceptować świat bez jednego hegemona. Świat bardziej brutalny, transakcyjny, mniej oparty na wartościach, a bardziej na interesach.
Była to rozmowa bez pocieszania się narracjami, które dobrze brzmią, ale słabo oddają rzeczywistość. Określiłabym to raczej próbą zrozumienia, dlaczego świat wygląda dziś tak, jak wygląda — i dlaczego Zachód coraz częściej nie ma już komfortu wyboru między dobrym a złym scenariuszem, a jedynie między trudnym a gorszym.
Wracam do tych wątków, bo one nie znikają. Mam wrażenie, iż dopiero się rozkręcają…
Fot. archiwum organizatora


No responses yet