W środę, 14 stycznia Ministerstwo Spraw Zagranicznych wydało apel do obywateli #RP o natychmiastowe opuszczenie Iranu, w którym sytuacja bezpieczeństwa uległa gwałtownemu pogorszeniu. Komunikaty tego typu zawsze budzą emocje, ale warto spojrzeć na nie w szerszym kontekście, szczególnie jeśli przypomnimy sobie materiały i rozmowy, które realizowałam w minionym roku.
Już wielokrotnie zwracałam uwagę, że ostrzegawcze komunikaty #MSZ nie są reakcją punktową, lecz efektem długotrwałej analizy ryzyka: politycznego, społecznego, militarnego i logistycznego. W 2024/25 roku mówiliśmy o tym m.in. przy okazji napięć na Bliskim Wschodzie, wojny na Ukrainie czy chaosu informacyjnego wokół sankcji i eskalacji regionalnych. Środowy apel idealnie wpisuje się w ten schemat.
To, co często umyka uczestniczącym w debacie publicznej, to fakt, że apel o opuszczenie kraju oznacza de facto wyczerpywanie się możliwości ochrony konsularnej w sytuacji kryzysowej. Państwo sygnalizuje wprost: w razie eskalacji nasze zdolności reagowania mogą być ograniczone lub zerowe. To język procedur bezpieczeństwa w najczystszej postaci.
W ubiegłym roku wielokrotnie podkreślałam, że żyjemy w rzeczywistości, w której kryzysy rozlewają się szybciej niż dyplomatyczne komunikaty. Protest, zamach, decyzja polityczna lub zamknięcie przestrzeni powietrznej potrafią w kilka godzin zmienić sytuację obywateli przebywających za granicą ze „stabilnej” w „ewakuacyjną”. Ostatni apel MSZ jest właśnie próbą wyprzedzenia takiego scenariusza.
Warto więc traktować te komunikaty nie jako przejaw paniki, lecz jako element nowej kultury zarządzania ryzykiem, do której — jako obywatele — również musimy się przyzwyczaić. Dzisiejszy świat nie jest mniej przewidywalny dlatego, że mniej wiemy… Jest mniej przewidywalny dlatego, że procesy polityczne i społeczne przyspieszyły do granic reakcji instytucji.
Ten apel to nie wyjątek. To kolejny sygnał, że bezpieczeństwo obywateli coraz częściej zaczyna się od decyzji podejmowanych odpowiednio wcześnie — zanim sytuacja stanie się tematem relacji „na żywo”.


No responses yet